Nie było mnie bardzo długo. Wiem. Nie liczę na to, że ktoś to zauważył.
Chciałabym wytłumaczyć się sama przed sobą w tym poście.
Od jakiegoś czasu jestem w szczęśliwym związku. Mój chłopak przez cały czas mi powtarza, ze jestem dla niego idealna, najpiękniejsza i tak dalej.
Sadze ze przez to przestałam aż tak drastycznie dbać o to na co tak długo pracowałam...
Ostatni post tutaj napisałam w czerwcu. Mamy pażdzienik.
Zorientowałam się jak beznadziejnie się zachowałam w stosunku do własnego ciała dopiero wczoraj, gdy zjadłam kilka kruchych ciastek pierwszy raz od jakiegoś roku. Nie mogłam sama w to uwierzyć..
Dlaczego nadszedł czas na zmiany.
To, ze mój chłopak czarował mnie pięknymi słowami o moim ciele to jedno- drugie to to, że dałam mu się złamać. Mam przeogromne, trzymiesięczne wyrzuty sumienia. Są tak ogromne jak ja.
Przysięgałam się nigdy nie poddawać, a zaczęłam jeść nawet po 1000-1500kcal dziennie. To koszmar, gdyż byłam już przyzwyczajona na 100-150. Zawaliłam to, drogie motyle.
Przysięgam wam poprawę.
***






















































